Dlaczego latające
muzeum?
Muzeum statyczne pokazuje eksponat za szybą. Latające muzeum pozwala mu żyć. Samolot szkolny z 1939 roku zamknięty w hangarze to rzecz historyczna — ten sam samolot startujący z trawy, z sykiem silnika i zapachem benzyny, to spotkanie z historią w pełnym znaczeniu tego słowa.
Fundacja Latające Muzeum Polskich Sił Powietrznych 1940-1947 powstała z przekonania, że najlepszym hołdem dla polskich lotników jest utrzymanie ich samolotów w locie. Nie odtworzenie — tylko oryginał. Nie opis w gablocie — tylko żywy silnik, żywe skrzydła.
Każdy samolot w kolekcji był faktycznie używany przez polskich lotników lub przez jednostki, w których służyli Polacy. Każdy ma swoją udokumentowaną historię. Każdy lata.
FilozofiaOryginał, nie replika
Zasada Fundacji jest prosta: tylko oryginalne egzemplarze. Żadnych replik, żadnych rekonstrukcji z nowych części. Każdy samolot musi mieć udokumentowany rodowód i musi latać w konfiguracji jak najbliższej oryginalnej.
Tiger Moth T-7230 lata bez zamkniętej kabiny, bez elektrycznego rozrusznika, bez nowoczesnej awioniki — tak jak w 1940 roku. Harvard SP-YIX malowany jest w barwach 602 Dywizjonu RAF. Każdy szczegół jest przemyślany.
To nie jest sentyment za sentymentem. To konsekwentna decyzja: jeśli samolot ma opowiadać historię, musi być autentyczny. Inaczej opowiada historię repliki.
Dla spotkania tych ludzi, odbycia z nimi lotów — warto było ponieść wysiłek, koszty i odpowiedzialność posiadania warbird'a.
Jacek Mainka — założyciel FundacjiPolskie lotnictwo
na Zachodzie
Po klęsce wrześniowej 1939 roku tysiące polskich lotników przedostało się na Zachód — przez Rumunię, Węgry, Francję — i zgłosiło się do służby w RAF. Szkolenie zaczynali od podstaw: Tiger Moth w Elementary Flying Training School, potem Harvard w Service Flying Training School, wreszcie samolot bojowy.
Polskie dywizjony — 303, 302, 300, 301, 304, 305 i inne — walczyły od Bitwy o Anglię po ostatni dzień wojny. Latali na Spitfire'ach, Hurricanach, Halifaksach, Lancasterach, Liberatorach, Mosquito. Ginęli nad Europą, Atlantykiem i Afryką Północną.
Samoloty kolekcji Fundacji należą do tej samej rodziny historycznej co maszyny, na których latali. Tiger Moth szkolił ich w RAF. Harvard był ich przejściem z szkoły do walki. To nie jest metafora — to są te same typy samolotów.
Dane Fundacji
| Nazwa | Fundacja Latające Muzeum Polskich Sił Powietrznych 1940-1947 |
| Założyciel | Jacek Mainka |
| Baza | Brzeska Wola (EPBI) |
| Samoloty | 3 latające |
Roczniki kolekcji
Tiger Moth T-7230 — zbudowany w Cowley, Bitwa o Anglię
Chipmunk SP-YAC — zbudowany w Portugalii (OGMA)
Harvard SP-YIX — dołącza do kolekcji w Polsce
Trzy samoloty — trzy opowieści
DH82A Tiger Moth T-7230
Zbudowany w Cowley w sierpniu 1940, podczas Bitwy o Anglię. Jedyny latający Tiger Moth w Polsce. Szkolił pilotów przez całą wojnę. W Polsce od 2007.
DHC-1 Chipmunk 22
Następca Tiger Motha zaprojektowany przez Wsiewołoda Jakimiuka. Zbudowany w Portugalii, odbudowany w Anglii, malowanie WD322 / 300 Dywizjon. W Polsce od 2014.
T-6 Harvard 4M SP-YIX
Zaawansowany samolot szkolny — ostatni krok przed bojowym. Polscy piloci RAF szkolili się na T-6 przed przydziałem do dywizjonów. Malowanie 602 Sqn (Aux) RAF. W Polsce od 2017.
Od Tigera do Spitfire'a
Jacek Mainka jako pierwszy polski pilot przeleciał Spitfire'em nad Polską. Z flagą od Prezydenta RP. Spełniona obietnica dana dziadkowi — pilotowi RAF.
Jak nas odwiedzić
Latające Muzeum stacjonuje na lotnisku Brzeska Wola (EPBI), około 60 km na południe od Warszawy. Jest to lotnisko prywatne — wizyty są możliwe po wcześniejszym uzgodnieniu.
Najlepszą okazją do zobaczenia kolekcji w locie są polskie pokazy lotnicze. Harmonogram aktualnych wyjazdów znajdziesz w dziale Aktualności.
W celu umówienia wizyty lub pytań dotyczących kolekcji: kontakt przez Facebook.
Baza
| Lotnisko | Brzeska Wola |
| Kod ICAO | EPBI |
| Odległość od Warszawy | ok. 60 km |
| Typ lotniska | Prywatne / GA |
Pierwszy Spitfire
nad Polską
Droga Jacka Mainki do kabiny Spitfire'a była tą samą drogą, którą pokonywali piloci RAF podczas wojny: Tiger Moth → Harvard → Spitfire. Nie skrót — ten sam szlak, te same etapy, to samo przygotowanie.
27 czerwca 2014 roku spełnił obietnicę daną dziadkowi — pilotowi RAF. Jako pierwszy Polak przeleciał Spitfire'em nad Polską, z flagą wręczoną przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
Dla spotkania tych ludzi, odbycia z nimi lotów — warto było ponieść wysiłek, koszty i odpowiedzialność posiadania warbird'a.
Jacek Mainka